wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 3



Chyba żadne z nas nie miało ochoty nadal siedzieć w restauracji. Tak jak chciał tata, zaproponowałam Harry’emu oprowadzenie po mieście. Chłopak zgodził się bez wahania, pewnie wolał odkładać chwilę wejścia do mojego domu najdłużej jak tylko się da. Ja zresztą też. Zazwyczaj bardzo ciężko przychodzi mi nawiązywanie nowych znajomości, musi minąć kilka dni spędzania czasu non stop razem, żebym się na kogoś otworzyła. A teraz muszę znając kogoś od 15 minut, umieć pokazać mu miasto, czyli utrzymywać rozmowę i do tego mieszkać z nim przez 2 miesiące. Dobrze chociaż, że w Londynie się dużo dzieje, może Harry przejmie inicjatywę rozmowy, kiedy ja już stracę jakiekolwiek pomysły, których póki co nie mam.

Ciekawa jestem jak mama mi się wytłumaczy, no i gdzie w ogóle zamierza Harry’ego umieścić. Nie mamy żadnego wolnego pokoju, odkąd pozwoliła mi przerobić stary gabinet taty na garderobę. No bo chyba raczej nie ma zamiaru kazać spać Harry’emu przez 2 miesiące na kanapie w salonie, albo na podłodze na jakimś materacu. Tak…bardzo jestem ciekawa co ona wymyśli. Jeśli jej poczucie humoru dziś jest takie jak taty, to już się boję. A może będzie spał w wannie? W sumie, nie zdziwiłabym się. Teraz już ich chyba na wszystko stać.

Wyszliśmy razem z restauracji, Harry wziął swoją torbę z rzeczami, która nie wyglądała na aż tak wypchaną, ja bym pewnie wzięła 4 takie torby jadąc na 2 miesiące gdzieś. No tak, ale to przecież facet.
Pierwszym miejscem jakie wpadło mi do głowy, które chciałby odwiedzić turysta w Londynie było London Eye. Mam nadzieję, że Harry nie ma lęku wysokości.
-A więc, gdzie idziemy? -zagadnął chłopak kiedy już szliśmy uliczką obok restauracji.- Może spacer po parku, kawa? Co ty na to?
-Kawa? A nie chciałbyś zobaczyć miasta?
- Znam to miasto dość dobrze, często bywaliśmy tu z chłopakami na wywiadach, myślałem może, że trochę się poznamy przy kawie, a wiem, że park niedaleko stąd wygląda o tej porze roku naprawdę romantycznie i wiesz…fajna atmosfera do poznania się.
Odważny tekst jak na pierwsze spotkanie
-Okej, w takim razie chodźmy. –powiedziałam.

-Jak długo jesteś już w zespole? – zaczęłam pierwszy lepszy temat jaki przyszedł mi do głowy.
-3 lata. Może to się wydawać krótko, ale zdążyliśmy się naprawdę dobrze poznać nawzajem , no i przeżyliśmy wspaniałe lata naszego życia. Rozwój, kariera…Kiedyś myślałem, że to nie dla mnie, że bycie sławnym nie jest niczym fajnym, ale kiedy sam tego doświadczyłem, zwyczajnie zmieniłem zdanie. Cieszę się z życia takiego jakie mam, i nie jest łatwo, ale lubię to, co robię, a to podobno najważniejsze, więc na razie się do tego stosuję.
-Zawsze chciałeś być sławnym piosenkarzem? To na pewno męczący zawód- spytałam
- Niby tak, te ciągłe trasy i wyjazdy. Nigdzie nie mam nawet okazji nikogo poznać na dłużej, bo zazwyczaj zaraz wyjeżdżamy. A to jak zmieniło się moje życie było niespodzianką. Nigdy nie wiązałem przyszłości ze śpiewaniem. XFactor miał być zabawą, ale sprawy obróciły się tak, że teraz nie mógłbym tak po prostu przestać.
-A chciałbyś robić coś innego?- zagadnęłam zaciekawiona
-Nie zastanawiałem się nad tym. I wole tego nie robić, ponieważ sama wyobraź sobie jak świat zareagowałby na wieść, że odchodzę z zespołu. Kocham to co robię, i nie zamierzam przestawać.
- No dobra. Było o mnie, teraz twoja kolej. A więc ja pytam. Co robisz w życiu?- Harry zaczął tę grę w pytania nawzajem. No to wpadłam..
- Uczę się. Kończę szkołę, na szczęście zostało mi jeszcze tylko kilka miesięcy i mogę wynosić się z niej….jak najdalej.-powiedziałam.
-Nie lubisz swojej szkoły?- zapytał lekko zdziwiony chłopak.
-Szczerze mówiąc to nie znoszę. Sami fałszywi ludzie i bandy popularnych.
-Rozumiem cię. Ja też w szkole nie byłem tym lubianym…
-Proszę? Przecież ciebie kochają miliony dziewczyn na świecie. –odpowiedziałam zdziwiona
-Teraz może i tak, ale, te dziewczyny nie mają pojęcia jaki jestem naprawdę. Nie znają mnie. Przed X-Factorem nie miałem właściwie przyjaciół. Sporo ludzi w szkole mnie nienawidziło tylko dlatego, że istniałem, reszta zaś traktowała mnie jak powietrze, a teraz kiedy kogoś spotkam w moim rodzinnym mieście zazwyczaj biegnie do mnie udając, że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Niestety ludzie są fałszywi. Przed chłopakami naprawdę nie miałem nikogo do kogo mogłem się zwrócić z problemem, oprócz mojej byłej dziewczyny. Dobrze nam się układało, ale kiedy dostaliśmy z chłopakami propozycję z wytwórni po X-Factorze, że jednak pracujemy dalej postanowiliśmy się rozstać. Ona jest jedyną osobą, która nie zarabia na mojej popularności i nie sprzedaje naszych prywatnych zdjęć. Bardzo ją za to cenię. Przyjaźnimy się nadal, choć ostatnio bardzo rzadko ze sobą rozmawiamy.

-Nie chcecie do siebie wrócić? –zapytałam,

-Nie, związek na odległość nie miałby sensu, a poza tym oboje nie czujemy już tego samego do siebie. Po prostu się przyjaźnimy. Wiem, że zawsze mogę do niej zadzwonić, nawet w środku nocy dlatego jestem wdzięczny losowi, że dał mi kogoś takiego.

-To bardzo miłe co mówisz. Musi być faktycznie wspaniałą osobą.-stwierdziłam.

-No, a ty? Masz kogoś?- zapytał z tajemniczym uśmiechem na twarzy chłopak.

-Nie, nikogo nie mam. Jestem raczej mało towarzyską osobą, więc nawet nie mam jak kogoś poznać. Poza tym w mojej szkole nie ma nikogo godnego zaufania. Nawet moja była najlepsza przyjaciółka, o której myślałam, że uważa tak samo znalazła sobie inne towarzystwo.-odpowiedziałam a w moim oku zakręciła się łza.

- Dlaczego powiedziałaś ‘’była’’? -Harry zatrzymał się i stanął naprzeciwko mnie z troską na twarzy.-Co się stało? Czemu płaczesz?

-Przepraszam Harry, po prostu dzisiaj odeszła ode mnie przyjaciółka, kilka dni temu chłopak. Zostałam całkowicie sama. Powoli tracę siły. Ale nie chcę cię zadręczać moimi problemami, może chodźmy na tę kawę.- powiedziałam jąkającym się głosem.

Chłopak podszedł bliżej mnie i mocno przytulił. –Chcę żebyś mnie zadręczała.-powiedział – co wywołało u mnie potok łez. Musiałam kiedyś pęknąć.

Trwałam w mocnym uścisku przez dłuższą chwilę, tak dokładnie tego teraz potrzebowałam, wsparcia. Dziwne tylko, że znalazłam je w obcej osobie.

-Nie płacz już. – powiedział Harry czułym niskim głosem.

-Okej – powiedziałam i odsunęłam się od chłopaka. –Dziękuję.

-Opowiesz mi co się dokładnie stało?- zapytał

-Nie chcę teraz o tym rozmawiać, dobrze? -zapytałam

-Ej, no wiesz, ja ci powiedziałem o moich znajomych i dziewczynie. To nie fair.- powiedział chłopak , założył ręce na piersi i udał minę małego obrażonego chłopca. Zaśmiałam się, naprawdę szczerym śmiechem, co ostatnio rzadko mi się zdarzało.

-No dobra powiem ci – powiedziałam śmiejąc się – ale trochę później ok.?

- Kiedy tylko będziesz chciała to wal śmiało. – powiedział chłopak a ja znów się zaśmiałam.



***

-To masz jeszcze ochotę na tę kawę? Bo ja szczerze mówiąc zrobiłam się bardziej głodna niż spragniona- powiedziałam do chłopaka idącego tuż obok mnie słabo oświetloną uliczką parku.

-Ja też, to może jakaś kolacja?- zagadnął chłopak.

-Mam lepszy pomysł. Sami coś ugotujemy. Co ty na to? – zapytałam

-Świetny pomysł. W takim razie kierunek- dom? Ty prowadź- powiedział Harry ukazując w uśmiechu swoje słodkie dołeczki.



***

Staliśmy przed drzwiami domu, a ja oczywiście nie mogłam znaleźć kluczy w torebce

– Kobiety- skwitował rozbawiony całą sytuacją Harry. Rzuciłam mu wrogie spojrzenie przepełnione jednocześnie uśmiechem.

Są! Wyjęłam klucze i otworzyłam drzwi. Dziwne, wszystkie światła zgaszone. Mama śpi? Nie, raczej nie, jest dopiero po 19.00. Weszliśmy dalej, ja zapalając światło w przedpokoju, wpuściłam chłopaka do środka.

-Jest twoja mama? – zapytał Harry?

-Powinna być- odpowiedziałam chłopkowi zdejmując z siebie płaszcz.

Okej, możesz położyć tam torbę, bo na razie nie wiem gdzie będziesz spać.- powiedziałam wskazując na miejsce obok wieszaka na płaszcze.

Weszliśmy do kuchni, a moim oczom ukazała się biała karteczka leżąca na blacie kuchennym. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać:

‘’ Kochanie, możesz być na mnie zła, że nic ci nie powiedziałam o Harrym, ale wtedy byś się nie zgodziła, a to było jedyne wyjście żebyś nie zaprzeczała. Tata mówi, że Harry to bardzo porządny chłopak i że mam się o was nie martwić, ale ja jak to matka, zawsze się będę trochę martwić. Jest jeszcze coś o czym tata ci nie powiedział, otóż, na czas pobytu Harry’ego u nas w domu, ja wyprowadziłam się do cioci Jess na wieś. Świeże powietrze dobrze mi zrobi, a wy będziecie mogli sobie spokojnie mieszkać nie ściskając się ze mną . Dzwoń do mnie córciu codziennie.

Kocham cię. Mama ‘’

Stałam przy blacie z kartką przed oczami wpatrując się w nią. Na co ja liczę, że litery zmienią położenie i ustawią się w słowa : Jestem w sklepie. Wracam za godzinę.? Nie mogę uwierzyć. Nie znam własnych rodziców.

-Wszystko w porządku? -zapytał Harry – Bo wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.

Spojrzałam się na niego uświadamiając sobie jaki jest przystojny, i myśląc, że chyba jestem nienormalna nie ciesząc się, że mam dom tylko dla siebie na 2 miesiące.

-Wiedziałeś? – zapytałam. Chłopak spojrzał się na mnie trochę dziwnym, przestraszonym wzrokiem

-A …o czym?- zapytał niepewnie.

-Moi rodzice musieli się bardzo mocno uderzyć w głowę powiedziałam. Będziemy mieszkać tu sami. Moja matka wyprowadziła się na wieś, żeby cytuję: ‘’będziecie mogli sobie spokojnie mieszkać nie ściskając się ze mną’’.No po prostu nie wierzę. Myślałam, że tata już wszystko wymyślił i bardziej mojego życia nie udekoruje, ale widzę, że mama jest jeszcze bardziej kreatywna.- powiedziałam patrząc na chłopaka.

- Nie miałem pojęcia – powiedział równie zszokowany Harry. – Zadzwoń do swojej mamy, powiedz żeby wracała, ja się wyprowadzę. Naprawdę, nie wiedziałem. Przepraszam, głupio mi, że wprowadzam takie zamieszanie…

-Nie no co ty- przerwałam chłopakowi. To wszystko wina mojego ojca. Nie powiedział nic mnie, ale i tobie. Możesz czuć się równie poszkodowany – powiedziałam. –Nie będę dzwonić do niej, bo znając ją jak się uprze to nic się nie zrobi, a poza tym z tego listu wynika, że jest bardzo zadowolona, że odpocznie od miasta. Także czuj się jak u siebie- powiedziałam śmiejąc się do chłopaka.

-Swoją drogą, twoi rodzice bardzo ci ufają.- Powiedział Harry śmiejąc się i akcentując słowo 'bardzo'

Zaczęliśmy śmiać się z siebie nawzajem. Musieliśmy wyglądać jak wariaci ! XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz