wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 1
Ahhhh, siedzę właśnie na biologii, nuuuuuuuudy. Jestem już naprawdę zmęczona i mam dość tej całej szkoły a to dopiero listopad. Jeszcze tyle miesięcy przede mną. Nie wiem jak ja to zniosę. Nie lubię mojej szkoły, szkoły i klasy. Przede wszystkim klasy. Ja po prostu do nich nie pasuję. Mamy w klasie Directioners (konkretnie 3 dziewczyny ) i bandę chłopaków i dziewczyn, których szczerze nie mogę znieść. Niestety do tej bandy należy moja najlepsza przyjaciółka. Ale ona jest inna niż oni. Nie mam pojęcia dlaczego się z nimi zadaje. Ale niestety jeśli się z nimi nie zadajesz, jesteś nikim w szkole. Tak…jestem właśnie nikim.
-Emily, Emily!
-Co? Tak? Słucham?
-Zadałam ci pytanie i oczekuję odpowiedzi. – powiedziała z wyższością nauczycielka biologii.
- Yyy, przepraszam, zamyśliłam się, czy mogłaby pani powtórzyć?
- Nie jestem tu od spełniania twoich zachcianek, jeśli nie masz zamiaru pozostać w tej klasie na drugi rok to radzę ci wziąć się do pracy.- powiedziała nauczycielka,
UHH, co za baba, ja przecież mam świetne stopnie, nienaganne zachowanie, a ona ciągle się mnie czepia. No cóż zrobić. Trzeba wytrzymać. Jeszcze tylko 10 minut do końca zajęć i jestem wolna.
Drrrrrrrrrrrrrrrrrr. TAK!! WRESZCIE!! Koniec!
Wyszłam szybkim krokiem z Sali i z uśmiechem udałam się do szatni po kurtkę. Chciałam już wychodzić, ale zatrzymała mnie moja najlepsza przyjaciółka – Victoria.
-Ej, Emily, nie zaczekasz na mnie? Miałyśmy iść po szkole na zakupy.-powiedziała zdziwiona Vicc.
-Ojej, przepraszam cię bardzo, zupełnie o tym zapomniałam, ale umówiłam się już z rodzicami, mieliśmy się spotkać dzisiaj, a wiesz…jak się ma rozwiedzionych rodziców to ciężko jest się zobaczyć razem.
-Okej, rozumiem, ale wiesz co? Czasem powinnaś spojrzeć poza czubek swojego nosa i zobaczyć problemy innych. Ja naprawdę to rozumiem, że chcesz się spotkać z tatą, no ale pomyśl tylko kiedy ostatni raz byłyśmy gdzieś razem. Przyjaźń nie powinna polegać na kilku smsach dziennie.
-Vicc, proszę cię, nie mów tak. Ja niby myślę tylko o sobie? Ostatni raz widziałam tatę pół roku temu i przypominam ci, że kiedy miesiąc temu chciał się ze mną zobaczyć odmówiłam, bo TY chciałaś iść do kina. Tak się zachowuje przyjaciółka?
- Czyli, żałujesz, że poszłaś wtedy ze mną? Wiesz co, jesteś kompletną egoistką!.- powiedziała Vicc już prawie krzycząc
- Ja egoistką? Spójrz może na siebie. Codziennie dzwonię do Ciebie i wysłuchuję twoich godzinnych wyżaleń i problemów, a ty się nawet nie zapytasz co u mnie słychać! Od miesięcy nie pytałaś się nawet o moje sprawy, a kiedy potrzebowałam twojej pomocy ty po prostu mnie olałaś i powiedziałaś, że nie masz czasu! W takim razie dziękuję za przyjaciółkę, która przez 4 miesiące nie znalazła minuty, żeby porozmawiać o moich sprawach! Wracaj sobie do tej twojej bandy. Może oni pójdą z tobą na zakupy, bo przecież tak bardzo potrzebujesz kolejnej sukienki!
- HA, ja też dziękuję za taką przyjaciółkę. Idź i spotkaj się z tatusiem!- wrzasnęła Victoria.
-Nie mogę uwierzyć, że naprawdę się tak zachowujesz- powiedziała już spokojniej Emily
-Wiesz co, nie mam już ochoty się z tobą zadawać, kiedyś nie myślałam, że będziesz takim problemem, poza tym, chyba sama widzisz, że nikt cię nie lubi, więc coś jest z tobą nie tak. Mam naprawdę dość. Skończmy tę przyjaźń. Wszyscy będą szczęśliwi.
-Przyjaźń- prychnęła Emily i odeszła.
Szłam w stronę domu ulicami Londynu, o tej porze roku to miasto było wyjątkowo ponure. Nie lubię tej atmosfery smutku i przygnębienia. A do tego te myśli, że właśnie straciłam przyjaciółkę.
Ale nie będę już o tym myśleć. Chociaż w ten wieczór. Spotykam się z tatą po raz pierwszy od tak dłuuugiego czasu. Nie mogę zepsuć tego dnia.
Rodzice rozwiedli się jak miałam 8 lat. Teraz 10 lat później, nauczyłam się z tym żyć i zrozumiałam ich wybór. Oczywiście czasem bywa mi smutno, że kiedy wracam do domu wita mnie tylko mama, ale i tak nie obwiniam ich o to. Mają prawo być szczęśliwi. Z tatą widuję się tak rzadko, ponieważ on bardzo dużo pracuje, i zwyczajnie nie ma czasu. Wiele wyjazdów, delegacji itd. Ale jest dobrze tak jak jest.
***
-Wróciłam!- krzyknęłam
Nikt mi nie odpowiedział. Zdjęłam buty i kurtkę i udałam się do kuchni. Na stole leżała karteczka z napisem
‘’ EMILY, wyszłam na zakupy, obiad masz w lodówce. Raczej nie wrócę do twojego wyjścia. Nie martw się.
Mama xx’’
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam przygotowany przez mamę posiłek. Zjadłam wszystko i udałam się na górę przygotować się na spotkanie z tatą. Stanęłam przed wielką szafą i zaczęłam przetrząsać jej zawartość w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Wybrałam niebieską sukienkę, czarną marynarkę i czarne szpilki. Moje długie brązowe włosy zakręciłam na lokówkę i zrobiłam delikatny makijaż. Gotowe. Wszystko prezentowało się świetnie. Już 17.00.
O 17.30 mam być w restauracji! Wzięłam szybko torebkę i zbiegłam na dół dzwoniąc po taksówkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz