wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 4
Co ja teraz czuję? Nie umiem tego określić. Jednocześnie jestem zła na rodziców, ale i śmieję się z Harry’ego. Chyba cieszę się, że go poznałam, chociaż raczej powinnam drżeć ze strachu na samą myśl o tym, że będę spać pod jednym dachem z zupełnie obcą osobą. Ale przy nim jakoś tego nie czuję. Przeciwnie. Wiem, że mogę być spokojna. Nie wiem czemu, ale czuję się jakbym go znała od dawna, tak dobrze mi się z nim rozmawia, co jest dziwne bo nigdy jeszcze dobre poznanie się z kimś nie zajęło mi mniej niż kilka dni. A teraz? Znam Harry’ego zaledwie od 2 godzin a już czuję się z nim pewnie. Może to dobry znak. Może to właśnie znaczy, że to będą dobre 2 miesiące i może wreszcie znajdę prawdziwego przyjaciela, może nawet w Harrym. Ale lepiej nie zapeszać.
Zaprowadziłam chłopaka na górę. Stwierdziłam, że lepiej jak będzie spał w moim pokoju, ponieważ mam większe i wygodniejsze łóżko, a to w końcu gość. W dodatku kolory mojego pokoju czyli w większości brązy i beże bardziej będą odpowiadały facetowi niż fiolet i róż u mamy. Zabrałam swoje rzeczy z szafki nocnej i zaniosłam do pokoju mamy, w którym teraz ja będę spała. Stwierdziłam, że rzeczy z biurka zabiorę później, a książki na półkach zostawię, może Harry’ego coś zaciekawi. Nie mam pojęcia czy lubi czytać, ale nawet jeśli nie, może z nudów po coś sięgnie.
Zaprowadziłam chłopala na górę pokazując mu wszystkie pokoje.
-Okej, więc tutaj będziesz spał- powiedziałam do chłopaka otwierając drzwi od pokoju- tam jest garderoba -wskazałam dalej ręką na korytarz- możesz iść ułożyć tam swoje rzeczy, wieszaki po prawej stronie są twoje, mama pewnie wszystko zabrała, więc masz dużo miejsca, a tam jest łazienka. Zaraz pójdę zwolnić ci kilka półek.
-Czekaj! – chłopak złapał mnie za nadgarstek śmiejąc się – Nie musisz tego robić, jestem facetem, nie zabrałem ze sobą salonu kosmetycznego.
-No tak- odpowiedziałam również się śmiejąc. – W takim razie ty idź się rozpakuj, a ja pójdę zrobić coś na kolację.
-Okej, zaraz przyjdę ci pomóc – krzyknął chłopak kiedy ja już schodziłam na dół.
Co ja mam ugotować? Nie wiem co on lubi, ani czego nie je. Hmm. Spaghetti chyba każdy lubi, a w dodatku to moje popisowe danie. A co tam. Raz się żyje. Może akurat mu zasmakuje. Wyjęłam z szafek potrzebne składniki i wzięłam się za gotowanie. Po jakichś 5 minutach w kuchni pojawił się uśmiechnięty chłopak.
-No to jak? Co gotujemy?- zapytał
-Ja gotuję, ty idź do salonu, pooglądaj telewizję, czy coś- odpowiedziałam
-Chyba żartujesz, pomogę ci. Nie będę siedział bezczynnie, kiedy ty będziesz dla mnie gotować. No to co mam robić?- zapytał śmiejąc się.
- No dobrze, jak już tak bardzo chcesz to nakryj do stołu. Tu masz talerze, tam sztućce, a tam serwetki-odpowiadałam pokazując odpowiednie szafki.
-Już się robi- chłopak zaczął wyjmować naczynia –Zaraz, a gdzie jest stół? – Harry zaczął się rozglądać po dość dużej kuchni.
-Hahaha- Zaśmiałam się z niego- w jadalni- powiedziałam. – Musisz wyjść z kuchni i skręcić w lewo. Pierwsze drzwi to łazienka, a dalej jest taka duża wnęka, tam jest jadalnia.
-Okej, załapałem- uśmiechnął się i wyszedł z pomieszczenia.
***
-Gotowe! – krzyknęłam – Harry, skończyłeś już?
-Tak, już, zaraz do ciebie przyjdę- odpowiedział mi niski głos gdzieś z głębi domu.
-Jestem –powiedział szczerząc się do mnie.
-A ty co się tak śmiejesz, co?- zapytałam też się uśmiechając
-Zobaczysz. Daj mi to- wziął ode mnie wazę z sosem- idź myć ręce, a ja nałożę wszystko –powiedział z tajemniczym uśmiechem na twarzy Harry.
-Doobra – powiedziałam wolno, patrząc się na niego podejrzliwym wzrokiem- Co ty kombinujesz?
-Ja? Nic. Po prostu chcę ci pomóc i nałożyć danie, co w tym dziwnego? – Zapytał udając zdziwienie
- I tak wiem, że coś knujesz – powiedziałam i wyszłam z kuchni udając się do łazienki.
Poprawiłam jeszcze włosy i delikatnie makijaż, dobrze, mogę wychodzić. Udałam się szybkim krokiem schodami na dół. Weszłam do jadalni i…….zatkało mnie.
-Ooo matko – ledwie zdołałam wykrztusić z siebie zdziwiona.
-Może być? – zapytał stojący przy oknie Harry.
-Może? Jest przepięknie. – Na stole leżały liście jesienne, kolorowe, ozdobione brokatem, wokół na parapetach stały pomarańczowe i brązowe świece a pomiędzy nimi leżały kasztany, które były też na stole.
-Skąd ty to wszystko wziąłeś? – spytałam zdziwiona.
-Przywiozłem ze sobą kilka rzeczy do dekoracji na wyjątkowe okazje, twój tata mówił, że lubisz nastrojowe kolacje.
- To prawda, uwielbiam. A co to za okazję dziś mamy? – zapytałam
-Pierwszy nasz wspólny posiłek. Jeśli mamy razem mieszkać dobrze byłoby stworzyć miłą atmosferę. A to na dobry początek.
-Jest przepięknie. Masz świetny gust.- powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
Harry podszedł i odsunął mi krzesło, zasiedliśmy do posiłku.
-Mmmm, To było przepyszne – powiedział Harry odkładając widelec na talerz.
-Cieszę się, że ci smakowało. Nie wiedziałam do końca co ugotować, w końcu nie mam pojęcia co lubisz – powiedziałam – ale pokierowałam się intuicją.
-W takim razie musisz się nią częściej kierować, to moje ulubione danie.- powiedział wstając od stołu Harry.- Pójdę pozmywać. I ani mi się waż protestować. Ty gotowałaś, ja zmywam.
Czy to chłopak-marzenie? Sam oferuje zmywanie, nakrywa do stołu, ciekawe czym jeszcze mnie zaskoczy.-Pomyślałam uradowana.
-Okej, tego akurat robić nie lubię.- odpowiedziałam z uśmiechem. – Co powiesz na krótki spacer? Lubię się czasem przejść po kolacji, jak jest już ciemno.- zapytałam?
-Bardzo chętnie, też lubię spacery nocą – odpowiedział chłopak.
-No to ja idę się przebrać.
-A ja zmywać- dodał chłopak
-Powodzenia – krzyknęłam wchodząc schodami na górę.
Weszłam do garderoby, tak jak myślałam mama zabrała ze sobą wszystkie rzeczy, więc nie będzie problemu żeby pomieścić ubrania Harry’ego. Stanęłam na środku przed całą ścianą ubrań i zaczęłam rozmyślać co by tu wybrać. Jesinią jest dosyć chłodno wieczorami, więc najlepiej jak wezmę coś ciepłego. Wybrałam ciemne jeansy i beżowy szeroki sweter. Wzięłam jeszcze parę butów za kostkę na płaskiej podeszwie, bo nie zbyt lubię chodzić na obcasach po ciemku i szalik w kolorze butów. Weszłam jeszcze na chwilę do sypialni Harry’ego bo tam nadal stała moja toaletka i delikatnie poprawiłam makijaż. Okej, mogę schodzić.
Harry czekał już w salonie i czytał jakąś gazetę.
-O, już jesteś. Nareszcie. Nie mam pojęcia jak wy to robicie, że tyle czasu spędzacie na staniu przed szafą.- powiedział.
-Aż tak długo mi zeszło? – spytałam
-Około pół godziny. –powiedział uśmiechając się.
-No cóż, tak to z nami bywa. To może lepiej już chodźmy, żeby wrócić przed północą.- powiedziałam
Harry podał mi płaszcz i założył niczym gentleman. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do parku.
Spacerowaliśmy uliczkami pośród drzew. Były słabo oświetlone co dodawało temu miejscu uroku.
-Pięknie tu prawda? – zapytałam
-Tak, uwielbiam tę porę roku, więc mogę spacerować ile tylko zechcesz. –odpowiedział Harry
-To miło, że nie spieszy ci się do komputera. Większość chłopaków jakich znam w twoim wieku narzekałaby teraz tylko, że błąkamy się bez celu po dworze.
- No to dobrze się dobraliśmy, bo ja mogę spacerować całą noc. – powiedział uśmiechając się do mnie.
-Mój były kiedyś zaprosił mnie za spacer wieczorem i po pół godzinie zostawił mnie na środku parku bo przypomniał sobie, że zaczyna się jego mecz.
-Co za idiota! – skwitował Harry – Zero klasy, jak można zostawić dziewczynę dla meczu i to na środku ciemnego lasu?
- No tak, ale rozstaliśmy się jakiś czas temu, nie mogłam już tego znieść.- powiedziałam
- Nie dziwię ci się. Jakbym go tylko spotkał dostałby w twarz. Jak mógł stracić taką dziewczynę?- powiedział.
- Zwariowałeś? Pobiłbyś kogoś za to, że jest idiotą?
-Może delikatnie uświadomiłbym mu co stracił- powiedział Harry pokazując swoje białe zęby w uśmiechu.
-No co ty, nie żartuj. – powiedziałam
- Nie żartuję. Jeśli stracił taką dziewczynę jak ty, zapewne reprezentuje niski poziom. – Harry zatrzymał się i spojrzał mi w oczy.
- Yyy, może już wracajmy, robi się późno- powiedziałam odwracając wzrok.
NIE. Nie mogę się w nim zakochać. Znam go tylko kilka godzin a działa na mnie niesamowicie. Te cudowne oczy. Och, mam nadzieję, że szybko mi przejdzie. To tylko chwilowe.
Wróciliśmy do domu, obejrzeliśmy jeszcze przez chwilę telewizję a potem każde z nas poszło do swojej sypialni. To był niesamowity dzień. Tyle się wydarzyło. Mogę powiedzieć, że moje życie odwróciło się o 180 stopni. Jeszcze przed spotkaniem z tatą byłam przygnębiona przez Vicc i mojego byłego, a teraz? Czuję, że wracają mi siły. To chyba przez Harry’ego. Jest bardzo ciekawą osobą i cieszę się, że go poznałam. Czuję, że to będzie niesamowita znajomość.
__________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba. Zachęcam do komentowania, bo jak wiecie każdy komentarz to olbrzymia motywacja do dalszego pisania.
Do następnego <3
Rozdział 3
Chyba żadne z nas nie miało ochoty nadal siedzieć w restauracji. Tak jak chciał tata, zaproponowałam Harry’emu oprowadzenie po mieście. Chłopak zgodził się bez wahania, pewnie wolał odkładać chwilę wejścia do mojego domu najdłużej jak tylko się da. Ja zresztą też. Zazwyczaj bardzo ciężko przychodzi mi nawiązywanie nowych znajomości, musi minąć kilka dni spędzania czasu non stop razem, żebym się na kogoś otworzyła. A teraz muszę znając kogoś od 15 minut, umieć pokazać mu miasto, czyli utrzymywać rozmowę i do tego mieszkać z nim przez 2 miesiące. Dobrze chociaż, że w Londynie się dużo dzieje, może Harry przejmie inicjatywę rozmowy, kiedy ja już stracę jakiekolwiek pomysły, których póki co nie mam.
Ciekawa jestem jak mama mi się wytłumaczy, no i gdzie w ogóle zamierza Harry’ego umieścić. Nie mamy żadnego wolnego pokoju, odkąd pozwoliła mi przerobić stary gabinet taty na garderobę. No bo chyba raczej nie ma zamiaru kazać spać Harry’emu przez 2 miesiące na kanapie w salonie, albo na podłodze na jakimś materacu. Tak…bardzo jestem ciekawa co ona wymyśli. Jeśli jej poczucie humoru dziś jest takie jak taty, to już się boję. A może będzie spał w wannie? W sumie, nie zdziwiłabym się. Teraz już ich chyba na wszystko stać.
Wyszliśmy razem z restauracji, Harry wziął swoją torbę z rzeczami, która nie wyglądała na aż tak wypchaną, ja bym pewnie wzięła 4 takie torby jadąc na 2 miesiące gdzieś. No tak, ale to przecież facet.
Pierwszym miejscem jakie wpadło mi do głowy, które chciałby odwiedzić turysta w Londynie było London Eye. Mam nadzieję, że Harry nie ma lęku wysokości.
-A więc, gdzie idziemy? -zagadnął chłopak kiedy już szliśmy uliczką obok restauracji.- Może spacer po parku, kawa? Co ty na to?
-Kawa? A nie chciałbyś zobaczyć miasta?
- Znam to miasto dość dobrze, często bywaliśmy tu z chłopakami na wywiadach, myślałem może, że trochę się poznamy przy kawie, a wiem, że park niedaleko stąd wygląda o tej porze roku naprawdę romantycznie i wiesz…fajna atmosfera do poznania się.
Odważny tekst jak na pierwsze spotkanie
-Okej, w takim razie chodźmy. –powiedziałam.
-Jak długo jesteś już w zespole? – zaczęłam pierwszy lepszy temat jaki przyszedł mi do głowy.
-3 lata. Może to się wydawać krótko, ale zdążyliśmy się naprawdę dobrze poznać nawzajem , no i przeżyliśmy wspaniałe lata naszego życia. Rozwój, kariera…Kiedyś myślałem, że to nie dla mnie, że bycie sławnym nie jest niczym fajnym, ale kiedy sam tego doświadczyłem, zwyczajnie zmieniłem zdanie. Cieszę się z życia takiego jakie mam, i nie jest łatwo, ale lubię to, co robię, a to podobno najważniejsze, więc na razie się do tego stosuję.
-Zawsze chciałeś być sławnym piosenkarzem? To na pewno męczący zawód- spytałam
- Niby tak, te ciągłe trasy i wyjazdy. Nigdzie nie mam nawet okazji nikogo poznać na dłużej, bo zazwyczaj zaraz wyjeżdżamy. A to jak zmieniło się moje życie było niespodzianką. Nigdy nie wiązałem przyszłości ze śpiewaniem. XFactor miał być zabawą, ale sprawy obróciły się tak, że teraz nie mógłbym tak po prostu przestać.
-A chciałbyś robić coś innego?- zagadnęłam zaciekawiona
-Nie zastanawiałem się nad tym. I wole tego nie robić, ponieważ sama wyobraź sobie jak świat zareagowałby na wieść, że odchodzę z zespołu. Kocham to co robię, i nie zamierzam przestawać.
- No dobra. Było o mnie, teraz twoja kolej. A więc ja pytam. Co robisz w życiu?- Harry zaczął tę grę w pytania nawzajem. No to wpadłam..
- Uczę się. Kończę szkołę, na szczęście zostało mi jeszcze tylko kilka miesięcy i mogę wynosić się z niej….jak najdalej.-powiedziałam.
-Nie lubisz swojej szkoły?- zapytał lekko zdziwiony chłopak.
-Szczerze mówiąc to nie znoszę. Sami fałszywi ludzie i bandy popularnych.
-Rozumiem cię. Ja też w szkole nie byłem tym lubianym…
-Proszę? Przecież ciebie kochają miliony dziewczyn na świecie. –odpowiedziałam zdziwiona
-Teraz może i tak, ale, te dziewczyny nie mają pojęcia jaki jestem naprawdę. Nie znają mnie. Przed X-Factorem nie miałem właściwie przyjaciół. Sporo ludzi w szkole mnie nienawidziło tylko dlatego, że istniałem, reszta zaś traktowała mnie jak powietrze, a teraz kiedy kogoś spotkam w moim rodzinnym mieście zazwyczaj biegnie do mnie udając, że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Niestety ludzie są fałszywi. Przed chłopakami naprawdę nie miałem nikogo do kogo mogłem się zwrócić z problemem, oprócz mojej byłej dziewczyny. Dobrze nam się układało, ale kiedy dostaliśmy z chłopakami propozycję z wytwórni po X-Factorze, że jednak pracujemy dalej postanowiliśmy się rozstać. Ona jest jedyną osobą, która nie zarabia na mojej popularności i nie sprzedaje naszych prywatnych zdjęć. Bardzo ją za to cenię. Przyjaźnimy się nadal, choć ostatnio bardzo rzadko ze sobą rozmawiamy.
-Nie chcecie do siebie wrócić? –zapytałam,
-Nie, związek na odległość nie miałby sensu, a poza tym oboje nie czujemy już tego samego do siebie. Po prostu się przyjaźnimy. Wiem, że zawsze mogę do niej zadzwonić, nawet w środku nocy dlatego jestem wdzięczny losowi, że dał mi kogoś takiego.
-To bardzo miłe co mówisz. Musi być faktycznie wspaniałą osobą.-stwierdziłam.
-No, a ty? Masz kogoś?- zapytał z tajemniczym uśmiechem na twarzy chłopak.
-Nie, nikogo nie mam. Jestem raczej mało towarzyską osobą, więc nawet nie mam jak kogoś poznać. Poza tym w mojej szkole nie ma nikogo godnego zaufania. Nawet moja była najlepsza przyjaciółka, o której myślałam, że uważa tak samo znalazła sobie inne towarzystwo.-odpowiedziałam a w moim oku zakręciła się łza.
- Dlaczego powiedziałaś ‘’była’’? -Harry zatrzymał się i stanął naprzeciwko mnie z troską na twarzy.-Co się stało? Czemu płaczesz?
-Przepraszam Harry, po prostu dzisiaj odeszła ode mnie przyjaciółka, kilka dni temu chłopak. Zostałam całkowicie sama. Powoli tracę siły. Ale nie chcę cię zadręczać moimi problemami, może chodźmy na tę kawę.- powiedziałam jąkającym się głosem.
Chłopak podszedł bliżej mnie i mocno przytulił. –Chcę żebyś mnie zadręczała.-powiedział – co wywołało u mnie potok łez. Musiałam kiedyś pęknąć.
Trwałam w mocnym uścisku przez dłuższą chwilę, tak dokładnie tego teraz potrzebowałam, wsparcia. Dziwne tylko, że znalazłam je w obcej osobie.
-Nie płacz już. – powiedział Harry czułym niskim głosem.
-Okej – powiedziałam i odsunęłam się od chłopaka. –Dziękuję.
-Opowiesz mi co się dokładnie stało?- zapytał
-Nie chcę teraz o tym rozmawiać, dobrze? -zapytałam
-Ej, no wiesz, ja ci powiedziałem o moich znajomych i dziewczynie. To nie fair.- powiedział chłopak , założył ręce na piersi i udał minę małego obrażonego chłopca. Zaśmiałam się, naprawdę szczerym śmiechem, co ostatnio rzadko mi się zdarzało.
-No dobra powiem ci – powiedziałam śmiejąc się – ale trochę później ok.?
- Kiedy tylko będziesz chciała to wal śmiało. – powiedział chłopak a ja znów się zaśmiałam.
***
-To masz jeszcze ochotę na tę kawę? Bo ja szczerze mówiąc zrobiłam się bardziej głodna niż spragniona- powiedziałam do chłopaka idącego tuż obok mnie słabo oświetloną uliczką parku.
-Ja też, to może jakaś kolacja?- zagadnął chłopak.
-Mam lepszy pomysł. Sami coś ugotujemy. Co ty na to? – zapytałam
-Świetny pomysł. W takim razie kierunek- dom? Ty prowadź- powiedział Harry ukazując w uśmiechu swoje słodkie dołeczki.
***
Staliśmy przed drzwiami domu, a ja oczywiście nie mogłam znaleźć kluczy w torebce
– Kobiety- skwitował rozbawiony całą sytuacją Harry. Rzuciłam mu wrogie spojrzenie przepełnione jednocześnie uśmiechem.
Są! Wyjęłam klucze i otworzyłam drzwi. Dziwne, wszystkie światła zgaszone. Mama śpi? Nie, raczej nie, jest dopiero po 19.00. Weszliśmy dalej, ja zapalając światło w przedpokoju, wpuściłam chłopaka do środka.
-Jest twoja mama? – zapytał Harry?
-Powinna być- odpowiedziałam chłopkowi zdejmując z siebie płaszcz.
Okej, możesz położyć tam torbę, bo na razie nie wiem gdzie będziesz spać.- powiedziałam wskazując na miejsce obok wieszaka na płaszcze.
Weszliśmy do kuchni, a moim oczom ukazała się biała karteczka leżąca na blacie kuchennym. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać:
‘’ Kochanie, możesz być na mnie zła, że nic ci nie powiedziałam o Harrym, ale wtedy byś się nie zgodziła, a to było jedyne wyjście żebyś nie zaprzeczała. Tata mówi, że Harry to bardzo porządny chłopak i że mam się o was nie martwić, ale ja jak to matka, zawsze się będę trochę martwić. Jest jeszcze coś o czym tata ci nie powiedział, otóż, na czas pobytu Harry’ego u nas w domu, ja wyprowadziłam się do cioci Jess na wieś. Świeże powietrze dobrze mi zrobi, a wy będziecie mogli sobie spokojnie mieszkać nie ściskając się ze mną . Dzwoń do mnie córciu codziennie.
Kocham cię. Mama ‘’
Stałam przy blacie z kartką przed oczami wpatrując się w nią. Na co ja liczę, że litery zmienią położenie i ustawią się w słowa : Jestem w sklepie. Wracam za godzinę.? Nie mogę uwierzyć. Nie znam własnych rodziców.
-Wszystko w porządku? -zapytał Harry – Bo wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.
Spojrzałam się na niego uświadamiając sobie jaki jest przystojny, i myśląc, że chyba jestem nienormalna nie ciesząc się, że mam dom tylko dla siebie na 2 miesiące.
-Wiedziałeś? – zapytałam. Chłopak spojrzał się na mnie trochę dziwnym, przestraszonym wzrokiem
-A …o czym?- zapytał niepewnie.
-Moi rodzice musieli się bardzo mocno uderzyć w głowę powiedziałam. Będziemy mieszkać tu sami. Moja matka wyprowadziła się na wieś, żeby cytuję: ‘’będziecie mogli sobie spokojnie mieszkać nie ściskając się ze mną’’.No po prostu nie wierzę. Myślałam, że tata już wszystko wymyślił i bardziej mojego życia nie udekoruje, ale widzę, że mama jest jeszcze bardziej kreatywna.- powiedziałam patrząc na chłopaka.
- Nie miałem pojęcia – powiedział równie zszokowany Harry. – Zadzwoń do swojej mamy, powiedz żeby wracała, ja się wyprowadzę. Naprawdę, nie wiedziałem. Przepraszam, głupio mi, że wprowadzam takie zamieszanie…
-Nie no co ty- przerwałam chłopakowi. To wszystko wina mojego ojca. Nie powiedział nic mnie, ale i tobie. Możesz czuć się równie poszkodowany – powiedziałam. –Nie będę dzwonić do niej, bo znając ją jak się uprze to nic się nie zrobi, a poza tym z tego listu wynika, że jest bardzo zadowolona, że odpocznie od miasta. Także czuj się jak u siebie- powiedziałam śmiejąc się do chłopaka.
-Swoją drogą, twoi rodzice bardzo ci ufają.- Powiedział Harry śmiejąc się i akcentując słowo 'bardzo'
Zaczęliśmy śmiać się z siebie nawzajem. Musieliśmy wyglądać jak wariaci ! XD
Rozdział 2
Byłam pod restauracją po około 20 minutach. Zapłaciłam taksówkarzowi i udałam się do środka. To było nasze ulubione miejsce z tatą na spotkania. Było tu cicho, intymnie. Mogliśmy jednocześnie porozmawiać o prywatnych sprawach bez podsłuchiwania przez innych, ale też pośmiać się wniebogłosy i wygłupiać.
Weszłam do środka, moim oczom ukazała się ślicznie przystrojona sala, w świąteczne ozdoby i lampki. Czerwona tapeta jeszcze bardziej dodawała magii temu miejscu w tym czasie . Chociaż do świąt pozostał jeszcze miesiąc, restauracje, kawiarnie i galerie handlowe już były udekorowane na święta. Lubiłam tę atmosferę, zawsze wnosiła coś dobrego do mojego życia.
Udałam się prosto korytarzem obok lady baru. Stoliki tutaj były ustawione co jakieś 5 metrów. Ogólnie restauracja ta była długim korytarzem z wnękami po obu stronach, gdzie stały stoliki i kanapy. My z tatą zawsze wybieraliśmy ostatni stolik. Było to miejsce na końcu długiego holu, ale aby do niego dość należało jeszcze na końcu korytarza skręcić w prawo. Taką ścieżką też szłam, mając nadzieję, że tata wybrał właśnie to miejsce. Nie pomyliłam się. Skręcając już ujrzałam…tatę. Zaraz, dwie osoby? Kim jest chłopak obok taty?
Zdziwiona ruszyłam do stolika, i odchrząknęłam wyrywając jednocześnie ich z rozmowy.
-Oh, Emily, jesteś już- Wyraźnie ucieszył się tata- Jak ja Cię dawno nie widziałem, ale wydoroślałaś, no no.- Tata wstał z miejsca i przytulił mnie mocno.-Moja kochana córeczka
-Tato, przestań mam już 18 lat…ale Ciebie też cudownie widzieć. Nawet nie wiesz jak się stęskniłam-powiedziałam prawie przez łzy tkwiąc w czułym i mocnym uścisku. O tak, właśnie tego mi brakowało…czułego i kochającego taty.
Tata wypuścił mnie z objęć i spojrzał jeszcze raz na całą mnie, komentując przy tym
-No, no, naprawdę ślicznie wyglądasz córciu, ach, kiedy ty mi tak wyrosłaś.
-Wydaje Ci się tatusiu, ja nadal mam 8 lat. – Powiedziałam słodko, z sarkazmem w głosie uśmiechając się i spoglądając kątem oka na chłopaka siedzącego na kanapie.
-A tak, Emily, jak widzisz nie jestem dziś sam tutaj z Tobą, tata wskazał ruchem ręki na chłopaka siedzącego przy stole.
-Emily, to jest Harry, mój…powiedzmy dobry znajomy.
Znajomy? Taty? Przecież on jest w moim wieku. Hmm fajnych ma mój ojciec znajomych. Ciekawe skąd oni w ogóle się znają.
- Chłopak wstał, i kłaniając się ucałował mnie w rękę i powiedział:
-Harry Styles, bardzo miło mi Cię poznać.
-Emily Blue, mnie również miło. –odpowiedziałam uśmiechając się do chłopaka. No przecież musiałam być uprzejma, jeśli on jest takim gentlemanem, chociaż wcale nie mam ochoty być miła, no bo niby dlaczego tata na nasze prywatne spotkanie, pierwsze od miesięcy zaprasza jakiegoś chłopaka. Nie powiem, całkiem przystojnego chłopaka, i do tego gentlemana, takich lubię najbardziej. Ale to nie zmienia faktu, że wolałabym być tutaj z tatą sama. No dobrze nie będę się uprzedzać, nie wiem w jakim celu ten Harry tutaj jest.
-Pewnie jesteś ciekawa dlaczego przyprowadziłem Harry’ego, a zatem usiądź i wszystko Ci opowiem.
Usiadłam posłusznie czekając na wyjaśnienia.
-Czegoś się państwo napiją? –przeszkodził nam kelner
-Ja poproszę herbatę z cytryną-powiedziałam.
-Dla mnie to samo-odpowiedział tata.
-Ja również to samo poproszę.- odpowiedział Harry, zalotnie się do mnie uśmiechając. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam z powrotem na tatę.
- A więc Emily, opowiadaj co tam u ciebie słychać, tyle czasu się nie widzieliśmy.- Nie liczył chyba, że zacznę mu opowiadać całe moje prywatne życie przy obcym chłopaku.
-Właściwie to bez zmian- odpowiedziałam tylko. Tata chyba wyczuł moją niechęć do zwierzeń i przeszedł od razu do wyjaśnień.
-Kochanie, Harry, jak już Ci wcześniej wspomniałem jest moim dobrym znajomym…z pracy.
Co? Z pracy? Czyżby tata zmienił branżę? Przecież ja wiem kim jest Harry Styles. Tak, ten Harry Styles. Jakoś nigdy nie przepadałam za tym jego zespołem, no ale może po tym spotkaniu coś się zmieni.
- Z pracy?- powtórzyłam zdziwiona.
-Tak, wiesz kochanie, jakieś 5 miesięcy temu zwolniłem się z mojego biura, nic nie mówiłem Tobie i mamie, bo moja przyszłość nie była do końca pewna jeśli chodzi o pracę. W każdym razie, moje plany się powiodły i dlatego jesteśmy teraz tutaj z Harry’m .-Tata był jakoś dziwnie tajemniczy.
-W tej pracy poznałem właśnie Harry’ego i cały zespół One Direction, który z pewnością znasz.
-Tak, oczywiście, trudno ich nie znać-odpowiedziałam uśmiechając się w stronę Harry’ego.
Kelner właśnie przyniósł napoje i postawił przed nami.
- A więc tak…Tak się złożyło, że jestem jakby zastępcą managera tego zespołu. Stąd jak się domyślasz te częste delegacje, gdzie oni tam i ja. Teraz chłopaki są w Londynie, ponieważ, będą śpiewać i układać muzykę do filmu, który za 2 miesiące zaczną kręcić tutaj. Muszą oni zostać tu w sumie przez 6 miesięcy…na czas kręcenia filmu. Plus te 2, przed filmem. Ja niestety z nimi nie zostaję, ponieważ lecę w trasę z innym zespołem , którym także się opiekuję. –Moje oczy otwierały się co raz szerzej-.
- Oczywiście chłopcy będą mieszkać te 6 miesięcy w domu, który cały będzie wynajęty tylko dla nich na te pół roku. Wynajmie go specjalna agencja, która oferuje gwiazdom tego filmu lokum na czas zdjęć, więc chłopaki nie muszą za nic płacić. No ale agencja wynajmuje ten dom dopiero od momentu rozpoczęcia się zdjęć, a przecież gdzieś oni muszą przemieszkać te 2 miesiące.
-Reszcie chłopaków maneger znalazł już lokum, zostałem tylko ja. – Do rozmowy wtrącił się Harry- Nie możemy mieszkać przez ten czas w hotelu, ponieważ z doświadczenia wiemy, że tam zawsze jesteśmy podsłuchiwani i podglądani przez pracowników. Stąd te dziwne zdjęcia i filmy w Internecie. Jeśli mamy zostać gdzieś kilka dni, oczywiście mieszkamy w hotelach, ale na dłuższy czas, niestety one odpadają.- Powiedział chłopak trochę zdziwiony moją miną, która wyrażała jednocześnie zdziwienie, radość, ciekawość i wiele innych.
-Dlatego właśnie przez te 2 miesiące Harry będzie mieszkał u Ciebie i mamy.- powiedział tata.
-Ss...słucham?- zszokowana ledwo wydałam z siebie głos
- Uzgodniłem już wszystko z twoją mamą i zgodziła się. Nie mówiliśmy ci nic bo chcieliśmy abyś miała niespodziankę. Powiedział najwyraźniej zadowolony z siebie tata.
Moja mina w tamtym momencie wyrażała coś absolutnie odwrotnego.
-Przepraszam, ale nie spodziewałam się tego- powiedziałam wcale nie próbując się uśmiechać.
-Nie wiedziałaś, że będziemy mieszkać razem?- spytał zdezorientowany Harry, spoglądając to na mnie to na ojca.
Popatrzyłam na niego takim samym wzrokiem nie mogąc wykrztusić z siebie ani słowa.
-Spokojnie Harry, to miała być niespodzianka. Słonko, nie cieszysz się?- zapytał zdziwiony tata.
-Z czego ja mam się cieszyć tato? Spotykamy się pierwszy raz od dawna, przyprowadzasz ze sobą obcego mi chłopaka i oświadczasz, że będzie mieszkał ze mną przez 2 miesiące, a do tego mówisz, że jedziesz w trasę z jakimś zespołem? Czego ty się spodziewałeś, że będę skakać z radości?- zaczęłam mówić nieco podniesionym tonem. Nie obchodziło mnie, że to co mówię może być niemiłe dla Harry'ego, rządziła mną złość i zaskoczenie.
-Emily Harry to bardzo miły chłopak, polubicie się. – Powiedział spokojnie tata- Kochanie przepraszam cię, ale ja muszę już iść, bardzo się spieszę na samolot to Berlina, zespół na mnie czeka. Papa córciu, Zabierz Harry’ego może na mały spacer, pokaż mu miasto dobrze? Liczę, że będziesz miła.-tata powiedział mi do ucha, wziął płaszcz i machając nam na pożegnanie po prostu wyszedł. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam.
Zostałam sama w restauracji z chłopakiem, z którym mam mieszkać przez najbliższe 2 miesiące. Czy to sen? Zaraz się obudzę, prawda? Takie rzeczy nie dzieją się w realnym świecie. Lecz wiedziałam, że to nie sen. Mój ojciec mnie zignorował. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Pogubiłam się.
- Widzę, że nie jesteś zachwycona pomysłem twojego taty.- skwitował Harry- Ja też byłem od początku temu przeciwny, ale twój ojciec mówił, że z wami rozmawiał i że nie macie z mamą nic przeciwko. Mówiąc ‘’z wami’’ miał chyba na myśli tylko twoją mamę.- mówił wpatrzony we mnie smutnym, winnym wzrokiem. -Przepraszam, naprawdę nie chciałem robić ci kłopotu ani psuć popołudnia z tatą. Oczywiście przemieszkam te 2 miesiące w hotelu, nie chcę sprawiać ci problemów , w dodatku, ty nawet nic nie wiedziałaś, więc...- tłumaczył się chłopak.
-Nie, nie przepraszaj. - przerwałam mu. - Nie ma tu twojej winy. Po prostu jestem trochę zaskoczona tym wszystkim, no i nie spodziewałam się, naprawdę. Ale oczywiście, nie będę cię zmuszać do mieszkania w hotelu, zostaniesz u nas tak jak chce mój ojciec. To nie jest dla mnie kłopot, jak ci się wydaje.- powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
-Przykro mi , że tak to wyszło i dziękuję. Rozumiem twoją złość i jeśli jednak będę przeszkadzał, oczywiście wyprowadzę się kiedy tylko zechcesz.– skwitował Harry.
-Mam nadzieję , że nie będzie takiej potrzeby- odpowiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
Rozdział 1
Ahhhh, siedzę właśnie na biologii, nuuuuuuuudy. Jestem już naprawdę zmęczona i mam dość tej całej szkoły a to dopiero listopad. Jeszcze tyle miesięcy przede mną. Nie wiem jak ja to zniosę. Nie lubię mojej szkoły, szkoły i klasy. Przede wszystkim klasy. Ja po prostu do nich nie pasuję. Mamy w klasie Directioners (konkretnie 3 dziewczyny ) i bandę chłopaków i dziewczyn, których szczerze nie mogę znieść. Niestety do tej bandy należy moja najlepsza przyjaciółka. Ale ona jest inna niż oni. Nie mam pojęcia dlaczego się z nimi zadaje. Ale niestety jeśli się z nimi nie zadajesz, jesteś nikim w szkole. Tak…jestem właśnie nikim.
-Emily, Emily!
-Co? Tak? Słucham?
-Zadałam ci pytanie i oczekuję odpowiedzi. – powiedziała z wyższością nauczycielka biologii.
- Yyy, przepraszam, zamyśliłam się, czy mogłaby pani powtórzyć?
- Nie jestem tu od spełniania twoich zachcianek, jeśli nie masz zamiaru pozostać w tej klasie na drugi rok to radzę ci wziąć się do pracy.- powiedziała nauczycielka,
UHH, co za baba, ja przecież mam świetne stopnie, nienaganne zachowanie, a ona ciągle się mnie czepia. No cóż zrobić. Trzeba wytrzymać. Jeszcze tylko 10 minut do końca zajęć i jestem wolna.
Drrrrrrrrrrrrrrrrrr. TAK!! WRESZCIE!! Koniec!
Wyszłam szybkim krokiem z Sali i z uśmiechem udałam się do szatni po kurtkę. Chciałam już wychodzić, ale zatrzymała mnie moja najlepsza przyjaciółka – Victoria.
-Ej, Emily, nie zaczekasz na mnie? Miałyśmy iść po szkole na zakupy.-powiedziała zdziwiona Vicc.
-Ojej, przepraszam cię bardzo, zupełnie o tym zapomniałam, ale umówiłam się już z rodzicami, mieliśmy się spotkać dzisiaj, a wiesz…jak się ma rozwiedzionych rodziców to ciężko jest się zobaczyć razem.
-Okej, rozumiem, ale wiesz co? Czasem powinnaś spojrzeć poza czubek swojego nosa i zobaczyć problemy innych. Ja naprawdę to rozumiem, że chcesz się spotkać z tatą, no ale pomyśl tylko kiedy ostatni raz byłyśmy gdzieś razem. Przyjaźń nie powinna polegać na kilku smsach dziennie.
-Vicc, proszę cię, nie mów tak. Ja niby myślę tylko o sobie? Ostatni raz widziałam tatę pół roku temu i przypominam ci, że kiedy miesiąc temu chciał się ze mną zobaczyć odmówiłam, bo TY chciałaś iść do kina. Tak się zachowuje przyjaciółka?
- Czyli, żałujesz, że poszłaś wtedy ze mną? Wiesz co, jesteś kompletną egoistką!.- powiedziała Vicc już prawie krzycząc
- Ja egoistką? Spójrz może na siebie. Codziennie dzwonię do Ciebie i wysłuchuję twoich godzinnych wyżaleń i problemów, a ty się nawet nie zapytasz co u mnie słychać! Od miesięcy nie pytałaś się nawet o moje sprawy, a kiedy potrzebowałam twojej pomocy ty po prostu mnie olałaś i powiedziałaś, że nie masz czasu! W takim razie dziękuję za przyjaciółkę, która przez 4 miesiące nie znalazła minuty, żeby porozmawiać o moich sprawach! Wracaj sobie do tej twojej bandy. Może oni pójdą z tobą na zakupy, bo przecież tak bardzo potrzebujesz kolejnej sukienki!
- HA, ja też dziękuję za taką przyjaciółkę. Idź i spotkaj się z tatusiem!- wrzasnęła Victoria.
-Nie mogę uwierzyć, że naprawdę się tak zachowujesz- powiedziała już spokojniej Emily
-Wiesz co, nie mam już ochoty się z tobą zadawać, kiedyś nie myślałam, że będziesz takim problemem, poza tym, chyba sama widzisz, że nikt cię nie lubi, więc coś jest z tobą nie tak. Mam naprawdę dość. Skończmy tę przyjaźń. Wszyscy będą szczęśliwi.
-Przyjaźń- prychnęła Emily i odeszła.
Szłam w stronę domu ulicami Londynu, o tej porze roku to miasto było wyjątkowo ponure. Nie lubię tej atmosfery smutku i przygnębienia. A do tego te myśli, że właśnie straciłam przyjaciółkę.
Ale nie będę już o tym myśleć. Chociaż w ten wieczór. Spotykam się z tatą po raz pierwszy od tak dłuuugiego czasu. Nie mogę zepsuć tego dnia.
Rodzice rozwiedli się jak miałam 8 lat. Teraz 10 lat później, nauczyłam się z tym żyć i zrozumiałam ich wybór. Oczywiście czasem bywa mi smutno, że kiedy wracam do domu wita mnie tylko mama, ale i tak nie obwiniam ich o to. Mają prawo być szczęśliwi. Z tatą widuję się tak rzadko, ponieważ on bardzo dużo pracuje, i zwyczajnie nie ma czasu. Wiele wyjazdów, delegacji itd. Ale jest dobrze tak jak jest.
***
-Wróciłam!- krzyknęłam
Nikt mi nie odpowiedział. Zdjęłam buty i kurtkę i udałam się do kuchni. Na stole leżała karteczka z napisem
‘’ EMILY, wyszłam na zakupy, obiad masz w lodówce. Raczej nie wrócę do twojego wyjścia. Nie martw się.
Mama xx’’
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam przygotowany przez mamę posiłek. Zjadłam wszystko i udałam się na górę przygotować się na spotkanie z tatą. Stanęłam przed wielką szafą i zaczęłam przetrząsać jej zawartość w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Wybrałam niebieską sukienkę, czarną marynarkę i czarne szpilki. Moje długie brązowe włosy zakręciłam na lokówkę i zrobiłam delikatny makijaż. Gotowe. Wszystko prezentowało się świetnie. Już 17.00.
O 17.30 mam być w restauracji! Wzięłam szybko torebkę i zbiegłam na dół dzwoniąc po taksówkę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)